czyli blog o naszych wyprawach

Posts By: Renata

Dom nad wodospadem spodobał mi się ze względu na swoje usytuowanie. Tuż obok wodospadu Wilczki na obrzeżach Międzygórza. Zdjęcia pokoi bardzo fajne. Po przyjeździe trzeba było je troszeczkę zweryfikować. Co prawda pokój wygląda jak na zdjęciu natomiast łazienka wymaga co najmniej odświeżenia. Minus to bardzo duża wilgotność i brak balkonu co sprawia, że podczas dłuższego pobytu mogłoby być ciężko z suszeniem. Na plus trzeba zaliczyć bardzo dobre śniadania w formie szwedzkiego stołu i ogromny taras dostępny dla wszystkich, na którym można odpocząć po górskich wędrówkach. http://www.miedzygorze.net/  

Udało mi się załatwić dzień wolny (co po miesiącu w nowej pracy nie było łatwe) i czym prędzej zaczęłam szukać miejsc gdzie pojedziemy. Najpierw padło na Boszkowo ale prognoza pogody nie była ciekawa więc zaczęłam szukać w górach. Tak jak pisałam wcześniej uwielbiamy jeżdzić z dziećmi w góry. Przez przypadek dr google pokazał mi wodospad Wilczki a przy nim dom. Googlam sobie dalej i znajduję „Dom nad wodospadem”, dzwonię, jest jedna czwórka wolna, rezerwuję (o samym miejscu opowiem później) W środę pakujemy manatki żeby w czwartek po pracy wyruszyć na podbój Międzygórza. Jedzie się całkiem przyjemnie choć zaczyna przerażać nas zapowiadana pogoda!! 31-33 st.C w cieniu [zong]. Po przyjeździe szybkie zameldowanie i ruszamy na zwiedzanko + zakup mapy. Na pierwszy ogień wodospad Wilczki. Jest pięknie. Teraz idziemy do Międzygórza. OOO niespodzianka. Nigdzie nie ma bankomatu a miejsc, w których zapłacisz kartą na palcach jednej ręki policzysz. Trzeba do Międzylesia pojechać. […]

Antonin

Pierwszy gorący weekend. Postanowiliśmy zatem wypróbować nasz nowy namiot. Razem z nasza głośną dwójeczką zaczęliśmy pakowanie. Wyszło co najmniej tyle bagażu jak na 2 tyg nad morze. A to tylko 2 dni. Podczas narady rodzinnej padło na Antonin. Niedaleko od Wrocławia, ceny przystępne opinie też więc jedziemy. Spokojnie się rozbiliśmy (pierwsze rozbicie namiotu zajęło głowie rodziny 20 minut więc całkiem fajnie). Pole namiotowe małe, namiotów i przyczep też niewiele. Po wstępnym ogarnięciu ruszyliśmy nad wodę. Plaża bardzo fajna, czysta i o godz. 11 całkiem pusta – przypomnijmy sobota 32 st. C w cieniu. Drzewek i zacienionych miejsc bardzo mało ale udało nam się znaleźć wolne miejsca. Młodzi nie wytrzymali zbyt długo na kocu i z impetem ruszyli do wody. No i …woda, hymmm ze wszystkich miejsc, w których byliśmy ta była najbrudniejsza. Po południu przy namiocie zasiedliśmy na mały odpoczynek. Okazało się jednak, że ubikacje i prysznice są dostępne dla […]

Z górami to u nas jest tak trochę dziwnie, to nie my sprzedajemy dzieciom naszą pasję, to one zaszczepiły ją nam…..Dobra, dobra od początku. Jest 1 maj 2013r. Mateusz ma 2 latka i 10 miesięcy, Julcia 4 lata i 6 miesięcy. Rano stwierdziliśmy, że nie będziemy siedzieć we Wrocławiu tylko pojedziemy z dziećmi w góry, do Sobótki. Oczywiście dzieci małe wspinać się nie będziemy ale posiedzieć można na polance. Zadzwoniliśmy po znajomych i o 11 byliśmy na miejscu. Posiedzieliśmy chwilkę ale nudziło się wszystkich więc postanowiliśmy pójść w górę. Ile damy radę bo już 13 prawie była. I jakie było nasze zdumienie kiedy młodzi szli w tempie równym dorosłym mając przy tym taką radochę, że wbiliśmy się w szok. Ponieważ było już późno doszliśmy do połowy i zawróciliśmy z mocnym postanowieniem, że w sobotę wracamy. Tak się też stało. O 9 byliśmy na miejscu i zaczynaliśmy zdobywanie naszej pierwszej góry. […]

Kilka słów o nas

Jesteśmy fajną czteroosobową rodzinką, która lubi ze sobą spędzać czas. Skład: mama Renata, tata Marcin, Julka i Mateusz. W tym blogu chcielibyśmy podzielić się z Wami wrażeniami z naszych wypraw w góry, wyjazdów nad wodę, sposobami spędzania wolnego czasu w niepogodę i poopowiadać o grach planszowych, które uwielbiamy. Dlaczego Dudusiowe szklaki? Jak Mateusz się urodził babcia Halinka powiedziała ale malutki Duduś. Tak to do niego pasowało, że przylgnęło. Później mówiliśmy nasze Dudusie i stąd oto nazwa.

  W tym dziale opisywać będę nasze wypady pod namiot. Z pomysłem zakupu namiotu nosiliśmy się od dawna. Ale najpierw dzieci były za małe, później było chorobowo a w ubiegłym roku namiot kupiliśmy ale pogoda nie dopisała. W międzyczasie robiliśmy tak zwane DOMOWE BIWAKOWANIE. Na czym polega nasze domowe biwakowanie?? Dmuchamy materace, wyciągamy śpiwory i udajemy, że jesteśmy pod namiotem. Wypad z dziećmi pod namiot, nawet jak to są tylko 2 czy 3 dni, wymaga bardzo dobrej organizacji. Zwłaszcza jeśli chodzi o pakowanie….. Pierwszy raz miałam wrażenie jakbym jechała na co najmniej 2 tygodnie. Z podstawowego bagażu zrobiła się cała góra. Na szczęście po obradach, negocjacjach i stanowczych cięciach zmieściliśmy wszystko do bagażnika:). Kolejne wypady były już luźniejsze. W tym roku udało się wybrać pod namiot z dziećmi co uważamy za sukces i będziemy chcieli kontynuować. Za każdym razem wybierzemy inną miejscówkę i inne pole namiotowe, żeby tzw. rozeznać teren.

Scroll To Top