MAŁE POPLĄTANIE Z WIELKĄ SOWĄ

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail

5

Na wielkiej Sowie byliśmy pierwszy raz w ubiegłym roku. Zaczynaliśmy wtedy wchodzić z Przełęczy Jugowskiej czerwonym szlakiem. Było dosyć łagodnie. Akurat trafiliśmy na imprezę więc wyciszenie nie wchodziło w grę. Spotkaliśmy za to konia :)

11

W tym roku postanowiliśmy wyskoczyć na Wielka Sowę, żeby uzupełnić pieczątki.

10

Nie mieliśmy wolnego weekendu, żeby pojechać gdzieś dalej ale siedzenie we Wrocławiu też nie wchodziło w grę. Miało być lajcikowo, miło i przyjemnie. Taki niedzielny relaksik . 23 stopnie C za chmurką, idealnie.

3

Tym razem na start wybraliśmy Przełęcz Sokola. Czerwonym szlakiem, w lekko ponad godzinkę, doszliśmy do Wielkiej Sowy. Weszliśmy na wieżę widokową pooglądać Sowę z góry a chwilę później piekliśmy kiełbaski.

2

Bo Ci z Was, którzy na Sowie jeszcze nie byli muszą wiedzieć, że pieczenie kiełbasek na ognisku to taka sowia tradycja. Nie zapomnijcie ich więc wziąć. Było jeszcze bardzo wcześnie więc wracanie na dół nie bardzo nam się uśmiechało. Idziemy na Małą Sowę zadecydował najstarszy Duduś. Żółtym szlakiem ruszyliśmy zobaczyć Małą Sowę. Trochę nam to zajęło bo młodzi musieli skorzystać z jagodowego raju. My zresztą też. Akurat był wysyp i aż żal było iść dalej.

4

Szlak na Małą Sowę leciutki i naprawdę bardzo fajny.

Zgodnie z mapą ruszyliśmy do fioletowego szlaku a później w chwilkę mieliśmy się znaleźć koło auta. Ale na pewnym skrzyżowaniu Dudusiowy tato postanowił iść w prawo mimo moich usilnych prób przekonania go, że lewo to właściwa droga. Nie ma to nic wspólnego z polityką więc nie doszukujcie się podtekstów :)

Ostatecznie poszliśmy zgodnie ze wskazówkami Naszego głównego przewodnika.   W końcu w wielu miejscach już byliśmy i nigdy skuchy nie było. Ale jak to się mówi…zawsze kiedyś musi być pierwszy raz… dobrze, że w niskich górkach:)

Spokój i widoki jakie lubimy uśpiły moją czujność.

7

Ale wracając do tematu. Jest już godzina 16 a my idziemy, idziemy i idziemy              i doszliśmy ……ale nie do Przełęczy Sokola tylko do Przełęczy Walimskiej.

WP_20150726_16_37_24_Pro

Mieliśmy akurat jakiś spadek formy więc gdyby wzrok umiał zabijać byłabym już wdową.

Mapę do ręki wzięłam ja i po krótkiej analizie postanowiliśmy iść niebieskim szlakiem ponownie na Wielką Sowę a później czerwonym w dół.

Niebieski jest najkrótszy ale najbardziej stromy. Nie jakoś bardzo. Spokojnie, przeciętne dziecko sobie powinno poradzić.

sowa9

Kiedy już zeszliśmy tatuś stwierdził, że marudziliśmy, że krótko to nam urozmaicił. I tak to oto mamy zaliczone prawie wszystkie wejścia na Sowę:)

1

A na sam koniec trafiliśmy na komunikat dnia :)

15

 

facebookrss

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>